Sprzedaż konia: dlaczego uścisk dłoni już nie wystarczy?

W świecie jeździeckim przez lata funkcjonowało proste przekonanie: koń zmienia właściciela wtedy, gdy strony po prostu dojdą do porozumienia, a formalności były tylko dodatkiem albo nie było ich wcale – w końcu słowo było cenniejsze niż złoto. Uścisk dłoni, gotówka do ręki, przekazanie paszportu – i sprawa załatwiona. Trzeba powiedzieć sobie wprost, czasy się zmieniły, zmieniły się też zasady gry, czyli przepisy, które regulują transakcje związane z końmi.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jak przygotować się do podpisanie umowy o sprzedaży konia?
  • Co powinna regulować dobra umowa sprzedaży konia?

Obecnie sprzedaż koni coraz częściej ma charakter zawodowy, dotyczy niebagatelnych kwot i odbywa się pomiędzy przedsiębiorcami a konsumentami. W takich realiach brak dobrej umowy przestaje być drobnym niedopatrzeniem, a zaczyna być realnym ryzykiem finansowym.

Z punktu widzenia prawa

W branży jeździeckiej można zauważyć bardzo często spory, które można było przewidzieć i którym można było zapobiec jednym, dobrze skonstruowanym dokumentem.

Te spory kosztują wielu nerwy, stres i niestety, często niemałe pieniądze. Choć dla większości z nas koń jest partnerem sportowym czy niejako członkiem rodziny, z punktu widzenia prawa pozostaje szczególnym rodzajem rzeczy ruchomej. Oznacza to, że do jego sprzedaży stosujemy ogólne przepisy kodeksu cywilnego o umowie sprzedaży.

W praktyce to między innymi:
– odpowiedzialność sprzedawcy za wady,
– możliwość składania reklamacji,
– roszczenia o obniżenie ceny i częściowy zwrot pieniędzy,
– czy najpoważniejsze w skutkach odstąpienie od umowy.

Reklama

Ustalenia słowne przestają wystarczać

W obrocie końmi popularne są bardzo ogólne wzory znalezione w Internecie, często sprowadzające się do dwóch najpopularniejszych zdań: „kupujący zapoznał się ze stanem konia
i nie wnosi zastrzeżeń” oraz „sprzedawca oświadcza, że koń jest zdrowy, wolny od wad”. Niestety, takie zapisy często pogrążają sprzedawcę jeżeli okaże się, że koń miał wadę w chwili sprzedaży, a, jak wiemy to sprzedawca jest w znacznie trudniejszej pozycji   w potencjalnym sporze sądowym

Po pierwsze w sporze sądowym trudno udowodnić, co faktycznie zostało ustalone i jakie informacje na temat stanu zdrowia konia zostały przekazane przez sprzedawcę.

Po drugie: przy sprzedaży konsumentowi część zapisów ograniczających odpowiedzialność sprzedawcy może być po prostu bezskuteczna. Prawo chroni bowiem słabszą stronę transakcji, czyli kupującego. W efekcie sprzedawca bardzo często zaczyna spór z gorszej pozycji.

Sprzedaż zawodowa to większa odpowiedzialność

Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy sprzedawca działa jako przedsiębiorca. I tu należy podnieść istotną kwestię, ponieważ aby zostać uznanym za podmiot zawodowy wcale nie trzeba prowadzić formalnej działalności gospodarczej, wystarczy, że regularnie dokonuje się sprzedaży koni. Wtedy wchodzą w grę przepisy o prawach konsumenta i dalsze regulacje, m.in. domniemanie istnienia wady w pierwszym okresie po sprzedaży, wydłużone terminy dochodzenia roszczeń, ograniczona możliwość wyłączenia odpowiedzialności w umowie. Kupujący może wrócić z reklamacją nawet po dłuższym czasie, a w pewnych sytuacjach może zostać zastosowany odwożony ciężar dowodu, czyli to nie Kupujący będzie musiał udowadniać, że koń miał wadę w chwili sprzedaży, a Sprzedawca będzie musiał wykazać, że tej wady nie było. Te regulacje zaskakują wiele osób. Dlatego zawodowa sprzedaż koni wymaga zupełnie innego podejścia niż okazjonalna transakcja między znajomymi.

Umowa sprzedaży konia

Dobra umowa to fundament, na którym można budować bezpieczeństwo prawne. To narzędzie, które porządkuje relację stron i ogranicza ryzyko konfliktu.

W praktyce powinna jasno określać:
– dokładne oznaczenie konia i jego stanu,
– cel zakupu (sport, rekreacja, hodowla),
– szczegółową historię zdrowotną konia,
– dokładny opis badania weterynaryjnego,
– moment przejścia ryzyka i wydania konia.

Dobra umowa wskazuje prawa i obowiązki stron, często zapobiega niepotrzebnym sporom, jej celem jest ochrona interesów strony, dla której jest sporządzana przy zachowaniu równowagi stron danej transakcji.

Sprzedaż to nie jednorazowa czynność

Warto pamiętać, że sprzedaż konia rzadko kończy się w dniu podpisania umowy. To początek relacji między stronami. Od sposobu, w jaki zostanie uregulowana, zależy późniejszy spokój – albo jego brak. Największym problemem sprzedawców nie jest samo prawo, ale brak zrozumienia i chęci do tego, żeby zrozumieć przepisy.

Zwykle dopiero wtedy, gdy pojawia się roszczenie rozpoczyna się refleksja nad tym co poszło nie tak i jak można było uniknąć określonej, nieprzyjemnej sytuacji.

Tymczasem jak wiemy lepiej zapobiegać niż leczyć.

To dopiero początek rozmowy

Ten tekst ma być wprowadzeniem do tematu. W kolejnych artykułach przyjrzymy się szczegółowo tematom związanym ze sprzedażą koni, odpowiedzialnością za wady, poszczególnym zapisom umownym, które pomagają oraz tym które szkodzą oraz omówimy sprawy, które były już przedmiotem rozpoznania sądów powszechnych. Pamiętaj, że sprzedaż koni to nie tylko pasja, ale inwestycja finansowa, a często też biznes A każdy biznes potrzebuje dobrych fundamentów prawnych.

× Powiększenie
Przewijanie do góry
Prosimy o wyłączenie wtyczki blokującej reklamy na naszej stronie internetowej. Dzięki reklamom jesteśmy w stanie utrzymywać ten portal i dostarczać wam najlepsze treści.