Team Jurkowscy – pasja, która łączy pokolenia

Nelia Sophie Möller jest największą dumą swojego ojca, Pawła – jednego z najbardziej rozpoznawalnych i charyzmatycznych polskich jeźdźców. Nelia z powodzeniem kontynuuje rodzinną tradycję, regularnie startując w zawodach ogólnopolskich oraz międzynarodowych i odnosząc liczne sukcesy w kategoriach młodzieżowych. Idąc w ślady ojca, buduje własną markę na parkurach. Paweł często podkreśla w mediach, że obserwowanie jej sportowego rozwoju daje mu więcej radości niż własne sukcesy. W wywiadzie z Julią Górniak młoda amazonka opowiada o swojej drodze jeździeckiej, osiągnięciach i wspólnych treningach z ojcem.

Fot. 2 Autor: archiwum prywatne

Twój tata to niezwykle barwna postać, znana w świecie jeździeckim z ogromnej energii i wigoru. Czy również odziedziczyłaś po nim ten wyjątkowy entuzjazm?

Po ojcu zdecydowanie odziedziczyłam osobowość i pozytywną energię. On jest niesamowicie charyzmatyczną i pogodną osobą – myślę, że ja także noszę w sobie to optymistyczne nastawienie do życia.

Jak rozpoczęła się twoja przygoda z jeździectwem i czy tata od początku ukierunkowywał cię w tej dyscyplinie? Czy w pewnym momencie obrałaś własną drogę jeździecką?

Moja przygoda z jeździectwem rozpoczęła się dzięki rodzicom. Oboje wspierali mnie od samego początku i zawsze byli przy mnie. W siodle jestem praktycznie od najmłodszych lat, jednak dopiero w wieku siedmiu lat zaczęłam aktywnie startować w zawodach. Nigdy nie było momentu, w którym by we mnie nie wierzyli, ale jednocześnie zawsze miałam możliwość wyboru własnej ścieżki i swobodnego rozwoju.

Fot. 3 Autor: archiwum prywatne

Tata jest Twoim jedynym trenerem od początku kariery jeździeckiej — czy kiedykolwiek rozważałaś zmianę trenera?

Nie, tak naprawdę nigdy o tym nie myślałam. Mój ojciec jest ze mną od pierwszych kroków w siodle i świetnie nam się współpracuje. U nas działa to idealnie.

Zine Zidane to twój podstawowy, sześcioletni koń, na którym startuje również Twój tata. To z pewnością nie jedyny koń, na którym wspólnie rywalizowaliście. Jak wygląda codzienna współpraca w tym obszarze?

Zine Zidane to mój koń numer jeden i spełnienie marzeń. Ma wspaniały charakter i jest niesamowicie słodki. Czasami bywa nieco figlarny na parkurze, ale to właśnie czyni go wyjątkowym. Na co dzień dbamy o jego równowagę: rano zazwyczaj spędza czas na padoku lub pastwisku, gdzie może swobodnie się poruszać i odpocząć. Po południu pracujemy z nim w bardziej zrelaksowany sposób – skupiamy się na pracy w galopie, treningach kondycyjnych lub wyjazdach w teren, co lubi najbardziej. W weekendy zdarza nam się oddać kilka skoków z moim ojcem, ale ogólnie dbamy o to, by trening był zróżnicowany i przyjazny dla konia. Oprócz Zine Zidane’a mam też inne konie. Moim drugim koniem sportowym jest Call Me My Poppins – ta klacz ma dopiero sześć lat i jest na początku swojej drogi, dlatego rozwijamy ją powoli, dając jej tyle czasu, ile potrzebuje.

Jakie są twoje największe osiągnięcia w sporcie?

Moim największym dotychczasowym osiągnięciem sportowym było zajęcie trzeciego miejsca w konkursie skoków przez przeszkody o wysokości 1,25 metra, który stanowił kwalifikację do Mistrzostw Niemiec Młodych Koni. Ten start był dla mnie szczególny – miałam szczęście przeżyć go razem z moim koniem, Zine Zidane. 1 kwietnia 2026 roku podczas krajowych zawodów w Niemczech osiągnęłam kolejne ważne sukcesy. W konkursie o wysokości 110 cm zajęłam 1. miejsce z klaczą Call Me Marry Poppins oraz 2. miejsce z Zine Zidane. Tego samego dnia zwyciężyłam również w konkursie 115 cm, ponownie startując na Zine Zidane. Te wyniki są dla mnie nie tylko potwierdzeniem ciężkiej pracy, ale także dowodem na wyjątkową współpracę, jaką tworzę z moimi końmi.

Czy na co dzień współpracujesz z tatą i jak wyglądają wasze wspólne treningi? A jak jest podczas zawodów — czy również wtedy się wspieracie?

Na co dzień ściśle ze sobą współpracujemy. Trenujemy razem, a tata wspiera mnie przy każdej okazji. Pomagamy sobie również podczas zawodów – zarówno przy codziennej pracy z końmi, jak i w bezpośrednim przygotowaniu do startów. Jesteśmy prawdziwym zespołem.

Fot. 4 Autor: archiwum prywatne

Jakie najważniejsze rady dotyczące jeździectwa usłyszałaś od ojca?

Najważniejsza rada brzmiała, że zawsze powinnam czerpać przyjemność z jazdy konnej.

A kiedy jestem na parkurze, powinnam skupiać się wyłącznie na koniu – nie na innych jeźdźcach ani na tym, co dzieje się wokół mnie.

Stres jest nieodłącznym elementem startów. Jak radzisz sobie z napięciem i czy tata przekazał Tobie wskazówki, które pomagają je ograniczyć przed samym wyjazdem na parkur?

Właściwie same zawody nie stresują mnie aż tak bardzo. Przed startem zazwyczaj trochę się wyciszam i lubię pobyć sama. Świadomie szukam chwili spokoju i sama przygotowuję konia – to daje mi poczucie bezpieczeństwa i relaksu. Tata jest zawsze w pobliżu, ale samodzielne oporządzanie koni bardzo mi pomaga.

Fot. 5 Autor: archiwum prywatne

Jak często przyjeżdżasz do Polski?

Praktycznie co roku jestem w Polsce.

Masz możliwość obserwowania zawodów zarówno od strony organizacyjnej, jak i z perspektywy zawodniczki. Jak oceniasz poziom zawodów w Polsce? Biorąc pod uwagę twoje doświadczenia z rynku niemieckiego — jakie zmiany wprowadziłabyś w polskim jeździectwie?

Zawody w Polsce są naprawdę fantastyczne. Rzadko spotyka się tak piękne wydarzenia nawet w Niemczech. Szczególne wrażenie wywarł na mnie ośrodek w Baborówku – świetny obiekt, doskonałe podłoża i znakomita organizacja. Zawsze chętnie tam wracam. Widzę też, jak bardzo polskie imprezy rozwinęły się na tle tych zagranicznych. Polska zrobiła w ostatnich latach naprawdę ogromny postęp.

Fot. 6 Autor: archiwum prywatne

Polscy zawodnicy, szczególnie młodzi, często mierzą się z hejtem. Czy Ciebie również dotknęło to zjawisko? Jaką radę dałabyś innym zawodnikom, by nauczyli się radzić sobie z mową nienawiści?

Na szczęście osobiście nie doświadczyłam bezpośredniego hejtu ani nienawistnych komentarzy. Oczywiście czasami da się wyczuć, czy ktoś życzy Ci dobrze, czy nie – ja też to czasem tak odbieram. Moja rada brzmi: nie pozwól, żeby to na Ciebie wpływało.

Najważniejsze to wierzyć w siebie i skupić się na własnym rozwoju, a nie na opiniach innych.

Na koniec chciałabym zapytać także o kwestię bezpieczeństwa. Czy czujesz, że tata traktuje Ciebie w tym zakresie w sposób szczególny?

Bezpieczeństwo jest dla nas priorytetem. Kilka lat temu miałam poważny wypadek – koń kopnął mnie w głowę. Od tamtej pory zawsze jeżdżę w kasku i kamizelce ochronnej z poduszką powietrzną. Tata bardzo dba o to, bym była jak najlepiej zabezpieczona. W jeździectwie bezpieczeństwo jest po prostu najważniejsze.

Paweł Jurkowski

Znany jest ze swojego poczucia humoru i niezwykłej więzi z publicznością. Często nazywany showmanem polskich parkurów, zyskał status barwnej postaci dzięki swoim widowiskowym przejazdom i otwartości. Od lat należy do krajowej czołówki skoczków przez przeszkody. Jego kariera jest ściśle związana z pracą w renomowanych stajniach, w tym przez wiele lat w jednym z najlepszych ośrodków jeździeckich na świecie w Niemczech. Obecnie jest stałym uczestnikiem najważniejszych imprez jeździeckich w Polsce, takich jak zawody w Baborówku, gdzie zawsze może liczyć na gorący doping kibiców. Jest też prawdziwą ikoną Cavaliady. Do jego największych sukcesów należy zwycięstwo w konkursie Potęgi Skoku w Warszawie, gdzie pokonał mur o wysokości 200 cm.

Nelia Sophie Möller

Jedna z najzdolniejszych zawodniczek młodego pokolenia i największa duma swojego ojca, Pawła. Swoje sportowe fundamenty budowała w prestiżowej niemieckiej stajni Winter-Schulze pod Bielefeld, gdzie pod okiem ekspertów wypracowała precyzyjny styl jazdy. Starty w wymagających turniejach regionalnych w Niemczech oraz praca z końmi holsztyńskimi i hanowerskimi pozwoliły jej na zdobycie bezcennych szlifów, które teraz przekuwa w sukcesy na parkurach.

Regularnie startuje w prestiżowych zawodach międzynarodowych dla dzieci i juniorów, zajmując wysokie miejsca. Jej największe osiągnięcie sportowe to zajęcie trzeciego miejsca w konkursie skoków przez przeszkody o wysokości 1,25 metra, który stanowił kwalifikację do Mistrzostw Niemiec Młodych Koni. Z kolei w kwietniu br. podczas zawodów krajowych w niemieckim Westergellersen (ośrodek Reitverein Montagsklub) triumfowała w Konkursie Młodych Koni, zajmując pierwsze miejsce na klaczy Call Me Mary Poppins (110 cm) oraz na wałachu Zine Zidane (115 cm).

Nelia udowadnia, że jest godną i samodzielną kontynuatorką rodzinnej tradycji, łącząc profesjonalizm z ogromną pasją.

Fot. 7 Autor: archiwum prywatne

× Powiększenie
Przewijanie do góry
Prosimy o wyłączenie wtyczki blokującej reklamy na naszej stronie internetowej. Dzięki reklamom jesteśmy w stanie utrzymywać ten portal i dostarczać wam najlepsze treści.