Wiosna to czas, w którym wielu właścicieli klaczy zauważa wyraźne zmiany w ich zachowaniu i pracy pod siodłem. Pojawia się nadmierna sztywność, niechęć do ruchu, reakcje bólowe przy czyszczeniu czy siodłaniu szczególnie w okolicy lędźwiowej, a czasem zachowania agresywne, tj. kopanie czy gryzienie bądź stawanie „dęba” z jeźdźcem na grzbiecie. Pierwsza myśl to: „Problem z plecami” albo „czas skontrolować dopasowanie siodła”. Mimo, że w niektórych przypadkach to jest słuszne, nie zawsze okazuje się prawdziwe.
Z artykułu dowiesz się:
- Jak w sezonie rujowym hormony wpływają na tkanki miękkie?
- W jaki sposób, w tym trudnym okresie, może pomóc terapia manualna?
Klacze to zwierzęta sezonowo poliestralne, co oznacza, że ich cykl rozrodczy powtarza się regularnie jedynie w określonych porach roku:
- sezon rozrodczy: od wiosny do lata (zazwyczaj kwiecień–wrzesień),
- poza sezonem: jesienią i zimą klacze wchodzą w fazę tzw. anestrus (brak aktywności jajników).
Co się naprawdę dzieje?
W sezonie cykl rujowy trwa średnio 21 dni, z czego ruja (estrus) trwa ok. 4–7 dni, a następnie nadchodzi faza lutealna (diestrus), która trwa ok. 14–16 dni. W praktyce oznacza to, że klacz może mieć ruję co około trzy tygodnie, czyli nawet 8–10 razy w sezonie. Cykl rujowy klaczy jest ściśle powiązany z dynamicznymi zmianami hormonalnymi, w których kluczową rolę odgrywają estrogeny. Hormony te oddziałują nie tylko na układ rozrodczy, ale również bezpośrednio wpływają na właściwości tkanek miękkich oraz sposób ich kontroli przez układ nerwowy.
W okresie rui dochodzi do:
- zwiększonego napięcia i wrażliwości tkanek miękkich,
- zmian w napięciu mięśniowym, szczególnie w obrębie miednicy i odcinka lędźwiowego,
- zwiększonej ruchomości więzadeł w obrębie stawu krzyżowo-biodrowego i miednicy,
- obniżonego progu bólowego.
To wszystko sprawia, że okolica lędźwiowo-krzyżowa może stać się nadwrażliwa i bolesna – nawet bez obecności typowego urazu czy przeciążenia. Można to porównać do dolegliwości odczuwanych przez kobiety w trakcie menstruacji — gdzie ból nie wynika z uszkodzenia struktury, ale z fizjologicznych zmian w organizmie.
Mechanizmy, które stoją za zmianami w ciele klaczy
Aby zrozumieć, dlaczego w okresie rui pojawia się bolesność i zmiana jakości ruchu, trzeba spojrzeć na bezpośredni wpływ hormonów na tkanki miękkie — mięśnie, powięź oraz struktury stabilizujące stawy. Kluczową rolę odgrywają tutaj estrogeny.
- Estrogen a elastyczność tkanek łącznych
Estrogeny wpływają na metabolizm kolagenu czyli głównego białka budującego więzadła, powięź i inne tkanki łączne. W okresie rui obserwuje się: zwiększoną elastyczność tkanek, zmniejszoną sztywność więzadeł i większą podatność na rozciąganie. Brzmi dobrze? Niekoniecznie. Większa elastyczność oznacza jednocześnie mniejszą stabilność. W praktyce może to prowadzić do mikroniestabilności w obrębie stawów, szczególnie w rejonie miednicy i stawu krzyżowo-biodrowego. To właśnie ta subtelna niestabilność często objawia się jako trudność w zaangażowaniu zadu, „rozsypujący się” ruch, napięcie kompensacyjne w odcinku lędźwiowym a w ekstremalnych przypadkach nawet jako kulawizna kończyny miednicznej.
- Wpływ hormonów na powięź
Tkanką, która silnie reaguje na zmiany hormonalne i jest bogato unerwiona, jest powięź. Estrogeny mogą wpływać na nawodnienie powięzi, zmieniać jej właściwości ślizgowe, a także zwiększać wrażliwość receptorów czuciowych. W efekcie tkanka, która normalnie pracuje płynnie, może stać się bardziej „lepka”, mniej sprężysta oraz bardziej wrażliwa na ucisk. To tłumaczy, dlaczego klacz może negatywnie reagować na dotyk w okolicy lędźwiowej, mimo braku typowego urazu.
- Układ nerwowy i próg bólowy
Hormony płciowe wpływają również na przetwarzanie bodźców w układzie nerwowym. W okresie rui może dochodzić do obniżenia progu bólowego, zwiększonej reaktywności na bodźce mechaniczne i większej „czujności” układu nerwowego. Innymi słowy — bodziec, który normalnie byłby neutralny, może być odbierany jako dyskomfort i ból.
- Napięcie mięśniowe jako efekt wtórny
Zmiany w stabilności i czuciu prowadzą również do reakcji kompensacyjnych. Mięśnie stabilizujące (głębokie) mogą pracować mniej efektywnie, a mięśnie powierzchowne przejmują funkcję stabilizacji. Ponadto pojawia się nadmierne napięcie ochronne. Szczególnie widoczne jest to w mięśniach odcinka lędźwiowego grzbietu.
Mylące objawy
Objawy związane z rują bardzo łatwo pomylić z problemami ortopedycznymi lub sprzętowymi, ponieważ, jak już wspomniano wcześniej, mogą obejmować napięcie i bolesność w okolicy lędźwi, która nasila się pod ciężarem jeźdźca, niechęć do podstawienia zadu, nadmierną nadwrażliwość na siodłanie lub podpinanie popręgu oraz pogorszenie jakości galopu i zaangażowania kończyn miednicznych. Zaniepokojeni właściciele szukają rozwiązań, takich jak zmiana siodła, modyfikacja treningu, a nawet często niepotrzebnie wprowadzają przerwy w pracy — podczas gdy źródło problemu jest fizjologiczne i żaden z powyższych kroków nie przyniesie klaczy długotrwałej ulgi.
Jak może pomóc terapia manualna?
Terapia manualna nie „wyłącza rui”, ale może znacząco poprawić komfort klaczy.
Ten komfort można poprawić poprzez:
- Regulację napięcia mięśniowego.
Techniki pracy z tkankami miękkimi pomagają zmniejszyć nadmierne napięcie w obrębie mięśni lędźwiowych i miednicy. - Pracę z powięzią.
W okresie zmian hormonalnych powięź może reagować zwiększoną sztywnością i nadwrażliwością. Delikatne techniki powięziowe poprawiają jej ślizg i elastyczność. - Wpływ na układ nerwowy.
Manualna stymulacja receptorów mechanicznych działa regulująco na układ nerwowy, co może obniżać percepcję bólu i poprawiać ogólne samopoczucie. - Poprawę mobilności miednicy i odcinka lędźwiowego.
Subtelna praca w obrębie stawu krzyżowo-biodrowego może zmniejszyć dyskomfort wynikający ze zwiększonej ruchomości lub niestabilności.
Co ważne – terapia to nie wszystko!
Warto podkreślić, że ruja u klaczy to nie jest „problem do naprawienia”, tylko naturalny stan fizjologiczny, który trzeba zrozumieć i mądrze wspierać. Dlatego najlepsze efekty daje połączenie:
- terapii manualnej
- świadomego treningu (mniej intensywnego w dniach największej wrażliwości)
- obserwacji cyklu klaczy i wykazanie się wyrozumiałością dla jej „trudnych” zachowań
- suplementacji ziołami, takimi jak rumianek, chmiel, niepokalanek
- ewentualnej współpracy z lekarzem weterynarii przy silnych objawach
Współczesna fizjoterapia i świadome podejście do treningu dają nam wiele możliwości wsparcia klaczy w okresie rui. Warto okazać jej w tym czasie wyrozumiałość, a odwdzięczy się komfortem i lepszą współpracą.











