Kupujesz wymarzonego konia. Spędziłeś tygodnie na oglądaniu, jazdach próbnych, negocjacjach. W końcu podpisujesz umowę, odbierasz konia. A potem, po kilku tygodniach lub miesiącach, pojawiają się na horyzoncie problemy ze zdrowiem albo okazuje się, że zwierzę ma charakter daleki od tego, co zapewniał sprzedający. Co wtedy? Czy prawo może Ci pomóc?
Z artykułu dowiesz się:
- Czy koń to rzecz w świetle prawa?
- Kto ponosi odpowiedzialność za wady konia i jakie przysługują w tym przypadku prawa?
Zanim przejdziemy do sedna, warto zrozumieć jeden. Może to będzie zaskakujący fakt prawny: koń w świetle polskiego prawa cywilnego jest rzeczą ruchomą. Oznacza to, że do jego sprzedaży stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące umowy sprzedaży, a w szczególności przepisy o rękojmi za wady. Jest to ważna informacja, bo oznacza, że prawo oferuje nam konkretne narzędzia ochrony trzeba tylko wiedzieć, jak z nich skorzystać.
Rękojmia to nic innego jak odpowiedzialność sprzedawcy za wady sprzedanej rzeczy — w naszym przypadku za wady konia. I co istotne: sprzedawca ponosi tę odpowiedzialność niezależnie od tego, czy wiedział o wadzie czy nie. Wystarczy, że wada istniała w chwili wydania konia kupującemu.
Kiedy możemy mówić o wadzie konia?
To kluczowy i często niedoceniany etap całej procedury reklamacyjnej. Nie każda nieprawidłowość stwierdzona u konia jest bowiem wadą w rozumieniu prawa. Wada fizyczna polega na niezgodności rzeczy sprzedanej z umową czyli na tym, że koń nie odpowiada temu, na co strony się umówiły.
W praktyce oznacza to, że koń ma wadę fizyczną, gdy:
- nie posiada właściwości, które powinien mieć z uwagi na cel umowy – przykładowo klacz zakupiona jako hodowlana, która na skutek wady wrodzonej nie ma zdolności rozrodczych lub koń przeznaczony do ujeżdżenia cierpiący na silny syndrom headshaking;
- nie ma właściwości, o których sprzedający zapewniał kupującego – klasyczny przykład: sprzedawca zapewniał, że koń nadaje się do nauki jazdy w szkółce, tymczasem okazuje się koniem o porywczym i nieprzewidywalnym charakterze;
- nie nadaje się do celu, który kupujący wyraźnie przedstawił sprzedającemu – przykładowo koń miał być przeznaczony do sportu wyczynowego, tymczasem na skutek genetycznej wady wzroku realizacja tego celu jest niemożliwa.
Z tego wynika ważna praktyczna wskazówka: im dokładniej i bardziej precyzyjnie określimy cel zakupu konia w umowie sprzedaży, tym silniejszą pozycję zajmiemy w ewentualnym sporze ze sprzedającym. Jeżeli w umowie zapisano, że koń jest nabywany jako wierzchowiec sportowy klasy Grand Prix, a po kilku tygodniach okaże się, że wrodzone schorzenie ortopedyczne całkowicie to uniemożliwia mamy podstawę do zgłoszenia roszczeń.
WAŻNE:
sprzedawca ponosi odpowiedzialność z tytułu rękojmi za wady, które istniały w dniu wydania konia bez względu na to, czy o nich wiedział. Brak wiedzy sprzedającego o wadzie nie zwalnia go z odpowiedzialności.
Co przysługuje kupującemu?
Jeżeli stwierdzimy wadę fizyczną konia, która istniała w chwili jego wydania, kupujący ma do wyboru kilka uprawnień:
- Żądanie naprawienia lub wymiany — choć przy sprzedaży zwierząt jest to w praktyce skrajnie trudne do zrealizowania.
- Obniżenie ceny — kupujący może żądać proporcjonalnego obniżenia zapłaconej ceny, zachowując konia. Proporcja obniżki musi odpowiadać stosunkowi wartości konia z wadą do wartości konia bez wady.
- Odstąpienie od umowy — najdalej idące uprawnienie: umowę uważa się za nieistniejącą. Kupujący zwraca konia, sprzedający oddaje pieniądze. Uprawnienie to nie przysługuje, jeżeli wada jest nieistotna.
Termin na zgłoszenie wady
Kupujący może zgłaszać roszczenia z tytułu rękojmi, jeżeli stwierdzi wadę u zwierzęcia w ciągu dwóch lat od dnia jego wydania. Po stwierdzeniu wady ma jednak rok na realizację swoich roszczeń. Po stwierdzeniu wady powinien zatem aktywnie działać i dochodzić swoich praw.
TUV — badać czy nie badać?
W Polsce nie ma prawnego obowiązku przeprowadzania badania stanu zdrowia konia przed zakupem (tzw. TUV lub PPE — Pre-Purchase Examination). Jest ono całkowicie dobrowolne.
Sam fakt, że w trakcie badania TUV nie wyszły żadne problemy zdrowotne nie oznacza, że sprzedający nie będzie ponosił odpowiedzialności, jeżeli ujawni się wada zwierzęcia. Sprzedający ponosi odpowiedzialność za wadę, która istniała w dniu wydania, bez względu na to czy została ona wykryta podczas badania czy nie. Tym niemniej robienie TUV jest bardzo dobrą i wartą polecenia praktyką, ponieważ pozwala na świadomą sprzedaż i minimalizuje ryzyko ewentualnych późniejszych roszczeń.
Jeżeli bowiem kupujący wiedział o istnieniu wady w chwili zawierania umowy, to sprzedający nie podnosi odpowiedzialności. Jeżeli np. badanie RTG robione w ramach TUV ujawniło jakąś wadę, a mimo to kupujący zdecydował się na zakup to w przypadku np. późniejszej kulawizny, kupujący nie będzie mógł skutecznie dochodzić roszczeń w tym zakresie. Badanie to jest zatem narzędziem ograniczającym ryzyko dla obu stron.
Umowa — najważniejszy instrument ochrony
Sprzedaż konia wiąże się ze stosunkowo dużym ryzykiem dla sprzedającego. Przez dwa lata od dnia sprzedaży musi być gotowy na ewentualne roszczenia kupującego. Ryzyko to można jednak znacząco ograniczyć a sytuację obu stron wyraźnie poprawić poprzez dobrze przygotowaną umowę sprzedaży, dostosowaną do danego przypadku, uwzględniającą indywidualne okoliczności sprzedaży.
Sprzedaż konia wiąże się ze stosunkowo dużym ryzkiem dla sprzedającego, który w ciągu dwoch lat od dnia sprzedaży musi być gotowy na zgłoszenie ewentualnych roszczeń kupującego. Sytuację zarówno sprzedającego, jak i kupującego zdecydowanie może poprawić dobrze przygotowana umowa, określająca cel w jakim koń jest nabywany, dostosowana do okoliczności konkretnej sprawy i zabezpieczająca interesy każdej ze stron.









