Którego trenera pamiętasz? Spróbuję zgadnąć. Zapewne pomyślałeś lub pomyślałaś o tym, który nauczył Cię najwięcej, ale założę się, że pierwszy na liście był ten, który wzbudzał najwięcej emocji. I jedno, rzecz jasna, nie wyklucza drugiego. Twoje szczęście, jeśli to emocje pozytywne. Trafione? Teraz odpowiedzmy sobie na pytanie: dlaczego właśnie emocje wychodzą na pierwszy plan, a nie na przykład wiedza?
Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego zawodnicy szybciej i mocniej zapamiętują emocje, które wzbudza w nich trener, zamiast jego wiedzy?
- Jak zbyt wysoki poziom pobudzenia (stresu) wpływa na zachowanie i decyzje zawodnika?
Zacznijmy od tego, że nasz mózg szybciej i mocniej zapamiętuje emocje, które wzbudza w nas osoba, a pozostałe aspekty są na drugim planie. Dlatego możemy szanować kogoś za jego wiedzę i doświadczenie, ale niekoniecznie czujemy się przy tej osobie komfortowo. Dodatkowo pamiętamy doświadczenia relacyjne, czyli to jak byliśmy traktowani przez daną osobę oraz tworzymy połączenia między oceną, a poczuciem własnej wartości, pamiętając kim stawaliśmy się np. przy konkretnym trenerze. Zatem patrząc szerzej, trener w życiu zawodnika nie jest wyłącznie nauczycielem, a z perspektywy psychologicznej robi znacznie więcej – jest źródłem bezpieczeństwa, oceny oraz regulacji emocji.
Budowanie relacji z trenerem
Relacje i style przywiązania tworzymy w dzieciństwie, a osobami, które nam w tym pomagają są rodzice. W ten sposób dziecko może wykształcić w sobie jeden z czterech stylów przywiązania:
- Bezpieczny
- Lękowo – ambiwalentny
- Unikający
- Zdezorganizowany
Jak to się teraz ma do relacji z trenerem? Te style, mogą, w prosty sposób mówiąc, przekładać się na to, w jaki sposób zawodnik buduje relacje z trenerem. Co więcej, trener przecież również ma ukształtowany swój styl przywiązania, o czym warto tutaj wspomnieć, ponieważ to również może mieć znaczenie w budowaniu relacji trener – zawodnik. W badaniu Coach–Athlete Attachment and the Quality of the Coach-Athlete Relationship (2014) badacze wykazali, że sposób, w jaki zawodnik doświadcza relacji z trenerem, jest związany z jego własnym stylem przywiązania. Zawodnicy o wyższym poziomie lęku w przywiązaniu częściej zgłaszali gorszą jakość relacji oraz większą wrażliwość na sygnały odrzucenia. Zawodnicy z większą unikowością częściej utrzymywali dystans emocjonalny. Badanie sugeruje, że sportowiec wnosi do relacji z trenerem swoje wcześniejsze wzorce relacyjne. Z kolei badanie An Attachment Theory Perspective in the Examination of Relational Processes Associated With Coach–Athlete Dyads (2013) pokazało, że zarówno styl przywiązania zawodnika, jak i trenera wpływa na jakość relacji. Szczególnie unikowość była związana z niższą bliskością i satysfakcją ze współpracy. Oznacza to, że relacja jest współtworzona przez obie strony, a nie tylko przez zachowanie trenera.

(Nie)zmienność stylu przywiązania
I tutaj dochodzimy do kolejnego, bardzo ważnego pytania: czy styl przywiązania jest niezmienny? Współczesna teoria przywiązania nie zakłada, że styl przywiązania jest wyrokiem na całe życie. Badania pokazują, że znaczące relacje mogą modyfikować wcześniejsze wzorce. Nie chodzi o to, że trener „naprawia” przywiązanie, a o to, że zawodnik doświadcza nowej relacji, która może stopniowo korygować wcześniejsze oczekiwania. Jak to może wyglądać u zawodnika, który ma lękowy styl przywiązania?
Na początku relacji może:
- nadmiernie szukać aprobaty,
- bardzo przeżywać krytykę,
- interpretować neutralne komunikaty jako odrzucenie,
- stale monitorować reakcje trenera.
Jeżeli jednak przez dłuższy czas doświadcza przewidywalności i wsparcia, może stopniowo „aktualizować” swój model relacji z „Po popełnieniu błędu stracę akceptację” na „Mogę popełnić błąd i nadal być ważny.”. To jest właśnie mechanizm korekcyjnego doświadczenia relacyjnego. Przenosząc się w stronę innych badań, wspomniałam na początku, że w relacji z trenerem, zawodnik może odnaleźć również bezpieczeństwo i regulację emocji. W badaniu Investigating the Interpersonal Dynamics Between Coaches and Athletes Based on Fundamental Principles of Attachment (2010) badacze sprawdzali, czy trener może pełnić funkcje podobne do figury przywiązania opisanej przez Bowlby’ego. W badaniu na 309 sportowcach wykazano, że relacja trener – zawodnik rzeczywiście może pełnić trzy klasyczne funkcje przywiązania:
- bezpiecznej bazy (secure base),
- bezpiecznej przystani (safe haven),
- źródła wsparcia w sytuacji stresu.
W teorii Johna Bowlby’ego bezpieczna figura przywiązania daje dwie rzeczy: bezpieczną bazę do eksploracji i bezpieczną przystań w sytuacji zagrożenia. Coraz więcej badań pokazuje, że trener może pełnić dokładnie takie funkcje. Zawodnik, który czuje się bezpiecznie w relacji, łatwiej podejmuje ryzyko, szybciej wraca po błędzie i skuteczniej się rozwija. Nie dlatego, że ma mniej wymagań, ale dlatego, że nie musi jednocześnie walczyć o akceptację.
Z kolei inne ciekawe badania Coach–Athlete Attachment and the Quality of the Coach–Athlete Relationship (2014) wskazują, że styl przywiązania zawodnika wobec trenera wiąże się z: jakością relacji, poziomem wsparcia społecznego, ilością konfliktów i dobrostanem psychicznym sportowca. Najciekawsze było to, że zawodnicy o bardziej bezpiecznym przywiązaniu: zgłaszali większe wsparcie, mieli mniej konfliktów i lepiej funkcjonowali emocjonalnie. Co wspiera tezę, że po błędzie zawodnik często najpierw patrzy na reakcję trenera, ponieważ relacja z trenerem staje się filtrem interpretowania wydarzeń sportowych.
Wpływ na zawodnika
Badania, przykłady, teorie, wiedza psychologiczna, wszystko elegancko, ale jeżeli czytają ten artykuł trenerzy, to zakładam, że chcieliby dowiedzieć się również jaki to może mieć związek ze skutecznością oraz funkcjonowaniem zawodników. Czy w ogóle ma? Powiem Wam, że ma. Zatem, wróćmy do tematu i pytania – w jaki sposób może „odbijać się to” na zawodniku? Cały mechanizm wygląda następująco. Układ nerwowy stale ocenia czy jest bezpiecznie czy niebezpiecznie, czy jest wsparcie, czy zagrożenie. To z kolei wpływa na: koncentrację, podejmowanie decyzji, uczenie się i poziom pobudzenia.
Pochylę się nad tym ostatnim zagadnieniem, czyli poziomem pobudzenia, który może być skorelowany m.in. z reakcją trenera po popełnieniu błędu. Przyjrzyjmy się wspólnie jak to wygląda.
Przy zbyt niskim poziomie pobudzenia pojawia się:
- brak energii,
- niska mobilizacja,
- spadek zaangażowania.
Przy optymalnym poziomie pobudzenia:
- największa skuteczność,
- najlepsze decyzje,
- największa koncentracja.
W przypadku, gdy poziom pobudzenia jest zbyt wysoki:
- chaos,
- napięcie,
- overthinking,
- utrata automatyzmów.
Powiązanie z koncentracją
I analogicznie ma to również związek z koncentracją, podejmowaniem decyzji, uczeniem się. Jaki? W kontekście koncentracji uwagi przy umiarkowanym pobudzeniu zawodnik ma lepszą selekcję istotnych bodźców, przy zbyt wysokim pobudzeniu uwaga staje się tunelowa, przy jednoczesnym spadku/utarcie informacji peryferyjnych, a gdy pobudzenie jest zbyt niskie następuje brak „wyostrzenia” uwagi. Podczas podejmowania decyzji przy, na przykład, zbyt wysokim poziomie pobudzenia wzrasta aktywność ciała migdałowatego, które jest odpowiedzialne m.in. za system walki/ucieczki, zostają osłabione funkcje kory przedczołowej odpowiedzialnej m.in. za funkcje wykonawcze, regulacje emocji, przewidywanie oraz kontrolę, co może prowadzić do impulsywnych, nieodpowiednich reakcji podczas przejazdu. Przy uczeniu się warto zwrócić uwagę, że poziom pobudzenia ma związek z konsolidacją pamięci, w związku z tym umiarkowane pobudzenie poprawia kodowanie i zapamiętywanie oraz zwiększa dopaminę i noradrenalinę, co daje lepszą plastyczność. Zbyt wysokie pobudzenie pogarsza kodowanie (chaos poznawczy) oraz utrudnia konsolidację proceduralną (utrwalanie i automatyzowanie nabytych umiejętności). Niskie pobudzenie daje nam słabe „znaczenie emocjonalne” oraz gorszą konsolidację śladów pamięciowych.












