Rewolucja w szkoleniu kadr instruktorskich, nowe standardy certyfikacji ośrodków, wdrażanie metody „edukatora”, wsparcie WZJ oraz intensywne przygotowania do stulecia PZJ. Ewa Metera-Zarzycka, członek Zarządu PZJ, w rozmowie z Ewą Pogodzińską opowiada o głębokich reformach, które PZJ podejmuje w ostatnim czasie.
Polski Związek Jeździecki wprowadza obecnie zmiany w szkoleniu kadr instruktorskich. Jakie są tego przyczyny?
Po głębokiej, wielomiesięcznej analizie dotychczasowego systemu oraz głosach płynących bezpośrednio ze środowiska, pod koniec kwietnia 2026 roku Zarząd PZJ zatwierdził zreformowany „System szkolenia kadr instruktorskich i trenerskich”, przygotowany przez Radę Trenerów pod przewodnictwem pełnomocnika Zarządu do spraw szkolenia Grażyny Hucz. Dokument ten był szeroko konsultowany, nie tylko ze specjalistami z zakresu nauczania jeździectwa, ale także innych dyscyplin sportu. Główne przyczyny wprowadzenia zmian to: potrzeba podniesienia jakości kształcenia, wzmocnienie standardów etycznych w nauczaniu dzieci i młodzieży oraz dobrostanu użytkowanych w tym celu koni, a także uzyskanie uprawnień Ministerstwa Sportu i Turystyki do certyfikowania kompetencji szkoleniowców i wynikające z nich zmiany. Dotychczasowy system wymagał ujednolicenia standardów edukacyjnych, by lepiej przygotowywać kadry do realiów rynkowych. Konieczne było włączenie w program kursów instruktorskich i trenerskich, nowoczesnej wiedzy z zakresu teorii sportu, nauczania, a także etologii i dobrostanu koni. PZJ jest obecnie jedyną instytucją w Polsce, która w ramach Zintegrowanego Systemu Kwalifikacji (ZSK), może potwierdzać kompetencje szkoleniowców od instruktora szkolenia podstawowego jazdy konnej do trenera-wykładowcy.
Co konkretnie się zmieni w procesie kształcenia?
W nowym systemie, odpowiadając na potrzeby jeździectwa powszechnego, wprowadzono najniższy poziom szkoleniowca – instruktora rekreacji PZJ. Jest to szkoleniowiec dedykowany do pracy z osobami początkującymi, zwłaszcza na obozach czy półkoloniach jeździeckich, gdzie priorytetem są predyspozycje pedagogiczne, a nie koniecznie dorobek sportowy. W celu ujednolicenia poziomu kandydatów i obiektywizacji oceny, na starcie kursów instruktorskich, wprowadzono egzaminy wstępne, organizowane obecnie w czterech regionach Polski. W odpowiedzi na potrzebę środowiska, na poziomie instruktora sportu, pojawiła się możliwość specjalizacji wyłącznie w ujeżdżeniu, dla zawodników tej konkurencji, w przeszłości i obecnie prowadzących pary ujeżdżeniowe na wysokim poziomie. Z kolei doświadczeni szkoleniowcy mogą liczyć na uznanie sukcesów sportowych ich podopiecznych przy ubieganiu się o wyższe stopnie instruktorskie i trenerskie. Pierwszy od kilkunastu lat kurs trenera II klasy zaplanowany jest jesienią bieżącego roku. Również po uwzględnieniu głosów środowiska, zrezygnowano z obowiązkowych praktyk na rzecz bardziej skondensowanych, interaktywnych form weryfikacji wiedzy i umiejętności zdobytych podczas kursów instruktorsko-trenerskich. Zmiana ta opiera się na wykorzystaniu metody „edukatora” (ang. coach developer), propagowanej na poziomie FEI.
Jakie są główne założenia wspomnianej metody „edukatora”?
Jej celem jest odejście od tradycyjnego, czysto mechanicznego przekazywania wiedzy na rzecz systemowego kształcenia pedagogicznego. Wychodzimy bowiem z założenia, że dobry szkoleniowiec musi być psychologiem, pedagogiem i analitykiem, a nie tylko dobrym jeźdźcem. W praktyce oznacza to, że doświadczeni praktycy będą uczyć początkujących szkoleniowców „jak uczyć”. Służyć temu będą intensywne sesje mikro-nauczania, podczas których kursanci prowadzą zajęcia dla siebie nawzajem pod okiem wykwalifikowanego trenera-edukatora. Pozwala to na błyskawiczne wyłapanie błędów w komunikacji, czy samym prowadzeniu treningu. Aby wdrożyć ten model, przeszkoleni zostali już pierwsi „edukatorzy” PZJ. Obecnie przygotowują oni ujednolicone, centralne materiały na kursy instruktorskie zaplanowane na ten rok, a w planach są szkolenia dla kolejnych osób. Chcemy, aby w całej Polsce wszyscy wykładowcy uczyli tak samo i tego samego. Doświadczenia międzynarodowe jasno pokazują, że tylko te kraje, które inwestują w silne, profesjonalne kadry, szybciej podnoszą ogólny poziom sportowy oraz bezpieczeństwo uprawiania danej dyscypliny. Szkoleniowcy to kapitał ludzki, który jako PZJ chcemy w najbliższych latach mocno wspierać.
Zmiany dotyczą również certyfikacji ośrodków PZJ. Prośba o przybliżenie tematu.
Reforma systemu certyfikacji ośrodków jeździeckich to jeden z moich priorytetów i „koników”. Jej głównym celem będzie podniesienie standardów, w tym etyki, bezpieczeństwa, ochrony osób małoletnich oraz bezwzględnego poszanowania dobrostanu koni. Jako zarząd PZJ, zależy nam, aby certyfikat był elitarnym znakiem jakości i wskazówką dla wszystkich interesariuszy jeździectwa – dzieci i młodzieży, które uczą się jeździć, ich rodziców, wyszkolonych jeźdźców i zawodników, właścicieli koni. Najważniejsze kierunki planowanych zmian to wprowadzenie, poza jakością infrastruktury i kwalifikacjami kadry szkoleniowej, profili działalności stajni, jako informacji dla potencjalnego klienta. Chcemy wprowadzić dodatkową, najniższą kategorię infrastruktury jako minimalny standard, który zastąpi dotychczasowe, mniej sformalizowane dopuszczenia małych ośrodków jeździeckich do organizacji egzaminów na odznaki „Jeżdżę Konno”. W związku ze zbliżającymi się zmianami w „Ustawie o sporcie”, planujemy sukcesywnie uszczelniać wymagania dla kadry szkoleniowej w ośrodkach certyfikowanych. W nowym systemie certyfikacji planujemy transparentne procedury lustracji ośrodków, przyjazny wypełniającemu wniosek o certyfikację, nowoczesną wyszukiwarkę ośrodków certyfikowanych, jak również promocję tychże ośrodków. Dążymy do tego, aby te zmiany „ucywilizowały” rynek i realnie wsparły te ośrodki, które inwestują w jakość i bezpieczeństwo.
Jakie jeszcze ważne działania podejmuje w ostatnim czasie PZJ?
Rozpoczęły się już zaawansowane prace organizacyjne nad planem obchodów 100-lecia istnienia PZJ, które przypadają na luty 2028 roku. To jedno z największych wizerunkowych i historycznych przedsięwzięć Związku, mające na celu podsumowanie tak doniosłego jubileuszu polskiego jeździectwa. Pomysły zespołu organizacyjnego zostały oficjalnie przedstawione przez pełnomocnika zarządu PZJ w tym zakresie, Piotra Szakacza, na Walnym Zjeździe sprawozdawczym 16 czerwca br.
Realizujemy też program współpracy i wsparcia finansowego skierowany do Wojewódzkich Związków Jeździeckich. Rozpatrzyliśmy pozytywnie pierwsze wnioski. WZJ-ty mogą złożyć prośbę o dofinansowanie w wysokości do 12 tys. zł na własny projekt lub skorzystać z założeń zgodnych z programem rozwoju szkolenia jeździeckiego, czyli dofinansowaniem do szkoleń dla zawodników i instruktorów. Na bieżąco zatwierdzamy aktualizacje przepisów przygotowywanych przez Kolegium Sędziów i Komisje PZJ. W ostatnim czasie były to między innymi „Przepisy weterynaryjne, antydopingowe i kontroli leczenia koni” oraz poradnik „Rząd koński, sprzęt oraz pomoce stosowane przez zawodnika – skoki przez przeszkody”. Ponadto Zarząd, z pomocą merytoryczną Komisji, ustawicznie reaguje na bieżące sytuacje i kryzysy. Przez Komisję Weterynaryjną zostały przygotowane między innymi procedury zarządzania w przypadku zagrożeń epizootycznych. W czasie fali upałów PZJ komunikował środki i czynności konieczne przy organizacji zawodów w kontekście wysokich temperatur i reagował na wydarzenia w czasie jej trwania.
Kryzys, który wystąpił w najgorętszy, ostatni weekend czerwca, przyspieszył także prace nad postępowaniem w przypadku kryzysu wizerunkowego jeździectwa. Przez cały ten czas mieliśmy w gronie Zarządu równie gorącą linię. W tej sytuacji ogrom pracy w celu wsparcia poszkodowanych włożyła wiceprezes ds. organizacyjnych, Karolina Mądry, z pomocą kancelarii prawnej Związku. Najtrudniejsza praca przed nami. Musimy działać w sposób bardzo przemyślany, aby wciąż pokazywać opinii publicznej, że fundamentem naszego sportu jest bezwzględna dbałość o konie i ich dobrostan. Całe środowisko jeździeckie powinno być w tej sytuacji zjednoczone, a nie podzielone.
W lipcu mija osiem miesięcy od czasu, gdy dołączyła Pani do zarządu PZJ. Jakie są Pani przemyślenia dotyczące działania PZJ i przyszłości związku?
Osiem miesięcy pracy w zespole osób tworzących Zarząd PZJ, ale także z osobami z biura i właściwie wszystkich Komisji, pozwala mi na wyciągnięcie pierwszych wniosków. Spojrzenie na PZJ z tej perspektywy, łączy świadomość ogromnej odpowiedzialności, jaka na nas spoczywa, a także wielkości pracy, którą na co dzień wykonujemy. Musimy mieć zdanie na każdy temat, czy to stricte związany z jeździectwem i końmi, ale też znać się na prowadzeniu związku sportowego, finansach, zarządzaniu ludźmi, marketingu, public relations i wielu innych. Ta wizja wcale mnie nie przeraża, wręcz przeciwnie, wciąż motywuje. Polskie jeździectwo rozwija się bardzo dynamicznie i na każdym poziomie oczekuje od Związku profesjonalizmu, stabilności i jasnych reguł gry. Głosy płynące z regionów oraz poszczególnych interesariuszy PZJ muszą być uwzględniane, bo to dla nich jesteśmy.
Moje dotychczasowe doświadczenie zawodowe utwierdza mnie w przekonaniu, że kluczem do sukcesu jest transparentność procedur organizacyjnych i finansowych. Związek musi działać jak sprawny, nowoczesny organizm sportowy i biznesowy. Ponadto sądzę, że jeśli przypilnujemy najwyższej jakości na samym dole – tam, gdzie ludzie dopiero łapią końskiego bakcyla – w przyszłości będziemy mieć etyczne i profesjonalne jeździectwo. Pracy przed nami mnóstwo, ale ten kierunek zmian uważam za właściwy i z optymizmem patrzę w przyszłość.








