Jak stadniny mogą zarobić na spółdzielniach energetycznych?

Rentowność ośrodka jeździeckiego to wyzwanie przy rosnących kosztach stałych. Koszty utrzymania stajni i koni w dobrej kondycji co roku szybują coraz wyżej. A rachunki za prąd? Te potrafią być nieprzewidywalne. Jest jednak sposób, by odwrócić ten trend. Stajnia ma bowiem coś, czego zazdroszczą jej inni przedsiębiorcy: gigantyczny dach i sąsiadów. Czas zatem zamienić to w biznes, szczególnie że nowe przepisy otwierają furtkę także dla ośrodków miejskich.

Z artykułu dowiesz się:

  • Gdzie poszukać środków na rozwój spółdzielni energetycznej?
  • Jak krok po kroku ją założyć?

Prowadzenie stajni w Polsce to walka z żywiołem. I nie chodzi tu tylko o kapryśną pogodę czy zdrowie koni, ale o żywioł ekonomiczny. Większość dużych ośrodków rozlicza się za energię w taryfach biznesowych (grupa C). To oznacza, że nie chronią ich tarcze konsumenckie, a podwyżki cen energii oraz opłat dystrybucyjnych uderzają w budżet ośrodka z pełną siłą.

Paradoks stajennego licznika

Kiedy stajnia najbardziej potrzebuje prądu? Oczywiście zimą. O godzinie 15:30 robi się ciemno. Nawet przy zmodernizowanym oświetleniu LED i wydajnym ogrzewaniu, specyfika zimowa (krótki dzień, solaria, podgrzewane poidła) generuje szczytowy pobór mocy.

A latem? Latem profil zużycia się zmienia (nawadnianie placów, wentylacja), ale często nie pokrywa się z pikiem produkcji fotowoltaicznej w godzinach południowych. To klasyczny paradoks energetyczny. Wielu właścicieli zainwestowało w fotowoltaikę, by po chwili zderzyć się ze ścianą systemu net-billingowego. Produkują mnóstwo prądu w letnie południe, sprzedają go do sieci za grosze (bo wtedy cena giełdowa jest niska), a zimą muszą go odkupować po wysokich stawkach rynkowych. To się spina, ale okres zwrotu inwestycji wydłuża się. Rozwiązaniem systemowym, skierowanym do specyficznych obiektów wiejskich i podmiejskich, jest model spółdzielni energetycznej.

Reklama

Sąsiedzki układ zamknięty

Nie bójmy się słowa „spółdzielnia”. Nie chodzi o powrót do minionej epoki. spółdzielnia energetyczna to, w dużym uproszczeniu, sąsiedzki układ zamknięty, usankcjonowany prawnie. Pozwala on, by właściciel dużej instalacji na dachu stajni w porozumieniu z sąsiadami utworzył lokalny mikrosystem energetyczny. Do niedawna jeszcze istniała potężna bariera: spółdzielnie można było zakładać tylko na terenach gmin wiejskich lub miejsko-wiejskich. Dla wielu prestiżowych ośrodków jeździeckich, położonych w granicach administracyjnych miast (nawet na ich obrzeżach), drzwi były zamknięte. To się zmieniło.

Obecne przepisy pozwalają na zakładanie spółdzielni energetycznych również w miastach.

To „game changer” dla stajni położonych np. na warszawskim Wilanowie, obrzeżach Krakowa czy Poznania. Teraz lokalizacja nie jest już wymówką – liczy się tylko potencjał wytwórczy i chęć współpracy.

Dlaczego to się opłaca?

W modelu spółdzielczym matematyka wygląda zupełnie inaczej niż w przypadku klasycznego prosumenta. Oto trzy filary opłacalności:

  • Wirtualny magazyn 1:0,6: W ramach spółdzielni działa tzw. system opustów ilościowych. Jeśli w lipcu hala wyprodukuje nadmiar prądu, „wpuszcza się” go do sieci, a zimą odbiera 60% tej energii bez ponoszenia kosztów jej zakupu. To działa jak wirtualny magazyn energii o nieskończonej pojemności. Dla stajni, która „żyje” energetycznie zimą, to same korzyści. Oddaje się 1000 kWh latem, odbiera 600 kWh zimą za darmo (w cenie samej energii).
  • Brak opłat dystrybucyjnych: w ramach spółdzielni, za prąd, który wyprodukuje się i zużyje wspólnie z sąsiadami w tej samej godzinie (autokonsumpcja), nie płaci się zmiennych opłat dystrybucyjnych. A te stanowią często 40-50% wysokości rachunku!
  • Efekt skali: stajnia ma duży dach, ale małe zużycie latem. Sąsiad (np. mała chłodnia, sklep, czy nawet dom z klimatyzacją) ma duże zużycie latem. Łącząc siły, zużywa się prąd na bieżąco, maksymalizując oszczędności.
  • Wzrost wartości ośrodka: stajnia niezależna energetycznie, ze sformalizowaną grupą zakupową, jest po prostu więcej warta. To twardy atut przy wycenie nieruchomości, ewentualnej sprzedaży biznesu czy zabezpieczaniu kredytów inwestycyjnych. Uniezależnia swój majątek od ryzyka wzrostu cen mediów na dekady.

Ośrodek jeździecki – symulacja kosztów

Wyobraźmy sobie przykładowy Ośrodek Jeździecki. Mają 30 koni, halę i zużywa się rocznie około 40 MWh prądu. Bez fotowoltaiki, przy stawkach biznesowych, roczny rachunek to 40–50 tys. zł. To równowartość dobrego konia sportowego, oddawana co roku do zakładu energetycznego! Właściciel zakłada spółdzielnię energetyczną. Na dachu hali montuje instalację 50 kWp. Do spółdzielni zaprasza dwa domy jednorodzinne w sąsiedztwie oraz lokalny warsztat samochodowy.

  • Scenariusz Net-billing (klasyczny): Instalacja zwraca się w ok. 7–9 lat, bo latem energia jest tania, a zimą droga.
  • Scenariusz spółdzielczy: Dzięki opustowi i zwolnieniu z opłat przesyłowych, ośrodek jeździecki pokrywa swoje zapotrzebowanie niemal w całości energią własną (bezgotówkowo). Rachunki spadają o 80–90%. Okres zwrotu? Przy obecnych cenach prądu i dotacjach może spaść do pięciu lat. Po pięciu latach jest prąd niemal za darmo i to przez kolejne 20 lat.

 

 

Mapa drogowa dla stadniny

Gdyby to było proste, każdy obiekt inwentarski czy magazynowy w Polsce wykorzystywałby ten potencjał. Barierą nie jest technologia, tylko biurokracja.

KROK 1: Dobór partnerów.

Spółdzielnia musi liczyć co najmniej trzy podmioty (jeśli są to osoby prawne) lub 10 osób fizycznych. W praktyce najłatwiej porozumieć się z „sąsiadami zza płotu”. Może to być prywatny dom, zaprzyjaźniony rolnik, lokalny sklep czy magazyn. Ważne, by zostać podpiętym do tej samej sieci dystrybucyjnej (najlepiej pod jeden główny punkt zasilania).

KROK 2: Statut i Rejestracja.

Spółdzielnię trzeba zarejestrować w KRS. To formalność, która nadaje osobowość prawną.

KROK 3: Walka z OSD (Operatorem).

Operatorzy sieci nie są przychylni spółdzielniom, bo tracą na nich pieniądze (nie płaci się im za przesył). Często twierdzą, że sieć jest za stara i że transformator nie wytrzyma. To moment, w którym entuzjazm może zgasnąć. Należy jednak wziąć pod uwagę, że prawo energetyczne nakłada na operatorów obowiązek pierwszeństwa przyłączenia i współpracy, natomiast Urząd Regulacji Energetyki „patrzy operatorom na ręce” znacznie uważniej niż w przypadku pojedynczego prosumenta. Wymaga to jednak czasem twardych negocjacji i wsparcia ekspertów.

KROK 4: KOWR.

Ostatni etap to wpis do wykazu prowadzonego przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Po tym można oficjalnie działać i korzystać z ulg.

Skąd wziąć pieniądze?

Rolnictwo (prowadzenie ośrodka jeździeckiego to w wielu przypadkach działalność rolnicza) ma teraz dostęp do środków, o których biznes miejski może pomarzyć. Program „Energia dla Wsi”, który wkrótce znów powinien się pojawić na stronach NFOŚiGW, oferuje dotacje i preferencyjne pożyczki na takie inwestycje. Co więcej, pieniądze z KPO (Krajowy Plan Odbudowy) w dużej mierze skierowane są właśnie do energetyki rozproszonej.

Można uzyskać dofinansowanie nie tylko na samą fotowoltaikę, ale też na magazyn energii (który dodatkowo stabilizuje pracę ośrodka jeździeckiego przy awariach sieci) oraz systemy zarządzania energią.

W przypadku spółdzielni poziom dofinansowania często jest wyższy niż dla klienta indywidualnego.

Zielona stajnia

Na koniec aspekt, o którym rzadko się mówi w kontekście energetyki – marketing. Jeździectwo w Polsce się zmienia. Klienci to coraz częściej ludzie świadomi, zamożni, dla których ekologia i ESG (Environmental, Social, and Governance) są ważne.

Ośrodek jeździecki zasilany zieloną energią, działający w ramach lokalnej społeczności energetycznej, to potężny atut wizerunkowy.

Proszę wyobrazić sobie ofertę pensjonatu: „Nasz ośrodek jest samowystarczalny energetycznie. Dbamy o naturę tak samo, jak o Twojego konia”. To przyciąga. Aspekt ekologiczny buduje nowoczesny wizerunek marki (CSR/ESG), co jest coraz ważniejsze przy pozyskiwaniu sponsorów korporacyjnych. Nie zapominajmy też o tym, że stabilizacja kosztów energii pozwala na inwestycje w infrastrukturę (np. lepsze podłoże), co przyciąga klientów o większym poziomie zainteresowania, a nie tylko tych szukających pasji.

Spojrzenie na dach

Fotowoltaika na ośrodku jeździeckim to inwestycja na ok. 25 lat i musi być uszyta na miarę. Źle dobrana moc czy błędy w umowie spółdzielczej mogą sprawić, że zamiast oszczędzać, „utopi się” pieniądze.

Przykładowo dach hali treningowej to często niewykorzystane aktywo o dużej powierzchni, idealne pod instalacje powyżej 50 kWp. Warto zatem sprawdzić czy przyłącze i lokalizacja pozwalają na założenie spółdzielni – niezależnie od tego, czy jest to wieś czy miasto. Często wstępna analiza pokazuje potencjał, o którym właściciel nie miał pojęcia. W nowoczesnym jeździectwie kluczem jest optymalizacja. Spółdzielnia to narzędzie, które pozwala zamienić koszt stały w przewagę konkurencyjną.

 

 

× Powiększenie
Przewijanie do góry
Prosimy o wyłączenie wtyczki blokującej reklamy na naszej stronie internetowej. Dzięki reklamom jesteśmy w stanie utrzymywać ten portal i dostarczać wam najlepsze treści.