Raport GUS „Kultura fizyczna w Polsce 2023–2024” odsłania nie tylko ogromne zaangażowanie polskich jeźdźców, ale także głębokie luki w systemie szkoleń. Jeździectwo wyróżnia się jednym z najwyższych w kraju wskaźników zawodników startujących na poziomie ogólnopolskim. Niestety, w parze z tym nie idzie liczba kadry szkoleniowej – reprezentacja trenerów najwyższej klasy pozostaje dramatycznie niska.
Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego szkoleniowcy w jeździectwie masowo „utykają” na podstawowym etapie instruktora (aż 68% kadry) i nie przechodzą na wyższy poziom trenerski?
- Jak temu zaradzić?
W 2024 roku we współzawodnictwie ogólnopolskim (obejmującym 75 dyscyplin, od sportu młodzieżowego po seniorów) uczestniczyło 52% wszystkich sekcji sportowych w Polsce (13 098 z 25 233). W oficjalnych rozgrywkach brało udział ponad 956 tys. zawodników, co stanowi 61% ogólnej liczby trenujących, z czego blisko jedną trzecią (31%) stanowiły kobiety.
Jeździecka czołówka na tle polskiego sportu
Na tym tle jeździectwo wypada imponująco. Do rywalizacji przystąpiło aż 66% sekcji (295 z 481) oraz 67% zarejestrowanych zawodników (5 559 z 8 337). Dane te dowodzą, że polskie jeździectwo charakteryzuje się wyjątkowo wysoką kulturą rywalizacji na szczeblu ogólnopolskim oraz ogromnym potencjałem startowym.
Niewykorzystaną szansą pozostaje jednak parajeździectwo. Choć w skali kraju w sporcie osób z niepełnosprawnościami trenuje ponad 3,4 tysiąca osób (głównie mężczyzn – 69%), w jeździectwie ta grupa wciąż jest bardzo nieliczna. Start Moniki Bartyś na Paraolimpiadzie w Paryżu 2024 udowodnił jednak, że mamy ogromny potencjał. Sukcesy innych dyscyplin pokazują, jak wiele można tu osiągnąć, o ile PZJ i kluby stworzą dla tej grupy programy wsparcia.

Edukacyjny impas: instruktor to za mało
Sukcesy zawodników zależą bezpośrednio od zaplecza szkoleniowego. W 2024 roku w polskich klubach we wszystkich dyscyplinach pracowało ponad 72,5 tysiąca licencjonowanych szkoleniowców (wzrost o 24% w porównaniu z rokiem 2022). W strukturze tej dominują osoby z najwyższym poziomem uprawnień i doświadczenia, czyli trenerzy (57%), przed instruktorami (30%) i osobami w innych rolach wspomagających (12%). Jeśli zawęzimy te statystyki wyłącznie do dyscyplin indywidualnych, proporcje ulegają zmianie: trenerzy stanowią 35%, instruktorzy 49%, a kadra wspomagająca 16%.
W jeździectwie te statystyki wyglądają zupełnie inaczej – wręcz są alarmujące. Oficjalne uprawnienia szkoleniowców PZJ posiada u nas 1149 osób, a wspiera ich 542 sędziów (w tym 7% z klasą międzynarodową). W środowisku obserwuje się jednak rażący niedobór wykwalifikowanej i doświadczonej kadry szkoleniowej. Najwyższe kwalifikacje na poziomie trenera posiada zaledwie 24% osób, co oznacza, że w całym kraju mamy tylko 281 licencjonowanych trenerów. To aż o 11 punktów procentowych mniej niż wynosi średnia dla innych sportów indywidualnych. Zdecydowaną większość (aż 68%) stanowią instruktorzy, podczas gdy kadra wspomagająca to zaledwie 8%.
Taki układ sił jasno dowodzi, że w obecnym systemie kształcenia PZJ brakuje atrakcyjnych programów rozwoju promujących awans ze stopni instruktorskich na najwyższe trenerskie. Warto jednak zaznaczyć, że realna jakość szkolenia zawodników jest obecnie determinowana również przez dynamicznie funkcjonujący rynek licencji instruktorskich i trenerskich wydawanych poza strukturami PZJ. Łatwiej dostępne dzięki ustawie sprzed lat prywatne certyfikaty i szkolenia komercyjne wypełniają lukę na rynku w porównaniu do małej liczby szkoleń organizowanych przez PZJ, który traci monopol na edukację kadry. Bez stworzenia konkurencyjnych i nowoczesnych programów szkoleń, wprowadzenia dodatkowych poziomów instruktorskich (co się już dzieje) oraz umożliwienia instruktorom awansu na poziom Trenera I i II rozwój polskiego jeździectwa utknie w martwym punkcie.











